Zdzisław Muda BLOG

"Życie ze szpiczakiem"

Wczoraj do ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest twoje. – Jan Paweł II

Wpis 33 - Wspomnienia o trzech zdjęciach.

Dziwne ale prawdziwe!

2019-03-26 47

W dzisiejszym wpisie o zdjęciach dołączanych do postów. Czytający, których serdecznie pozdrawiam, zapewne zauważyli, że nie mają one nic wspólnego z tręścią wpisów, przy których się znalazły. Tutaj odniosę się do zdjęć z postów 25 i 32 oraz dzisiejszego. Pierwsze dwa zostały zrobione tego samego dnia (ciepłego dnia wczesnej wiosny 1944 roku) na wiejskiej piaszczystej drodze. Ciekawsze jest to, co o tamtych dniach opowiedziała mi wiele lat temu moja mama. W skrócie: przez kilka dni w naszej wsi u sąsiada stacjonował niemiecki oficer perfekt mówiący po polsku. Samochód stał u nas w stodole i tu mieszkał jego kierowca. Oficer miał dużego psa-owczarkka na którym dla wnuka gospodarza, gdzie stacjonował i dla mnie urządził kilka „przejażdżek“. Pewnego dnia poprosił moją mamę, mnie ładnie ubrała i przygotowała do drogi. To był mój pierwszy wyjazd samochodem tylko z niemieckimi żołnierzami. Wróciliśmy przed wieczorem. Ja spałem. Zwrócił się do mamy: synek był dzielny, rozmawiał i bawił się. Jest nakarmiony i może spokojnie spać. Ja też mam takiego synka w domu. Mój starszy brat ciotyczny, gdy niedawno to mu opowiedziałem, stwierdził, że ten oficer chyba musiał współpracować z polskim ruchem oporu (partyzantką) i być pod ochroną. Ja tego oczywiście nie mogę pamiętać, ale potwierdził to mój chrzestny. Na zdjęciu przy tym wpisie, przy pochylonej marnej jabłoni stoję ja - równie marny. Było to około 1951- 53 roku. Pozdrawiam.

Wpis po edycji: o niepamiętanej przygodzie napisałem w "O mnie". Nie sprawdziłem i powtórzyłem - moja wina.

Komentarze

Książka wnuka dostępna na Allegro. Polecam!