Zdzisław Muda BLOG

"Życie ze szpiczakiem"

Wczoraj do ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest twoje. – Jan Paweł II

Wpis 20 - Moja choroba po podjęciu rehabilitacji jakby trochę odpuściła.

Moja choroba jakby trochę odpuściła. Pomocna rehabilitacja i jej wyniki.

2018-09-13 289

Dlaczego tak wiele czasu upłynęło od wpisu 18? Mea culpa! Ja sam nie zastanawiałem się nad tym. Muszę pamiętać o innych moich chorobach: cukrzyca T.2; choroby neurologiczne, szpiczak i jego „towarzystwo” i inne. Lekarze postawili mnie na nogi i dalej sam, pod ich opieką oraz mojej żony muszę ćwiczyć i nie poddawać się! Nie poddawałem się tym chorobom. Mój organizm dostosował się do wprowadzonego reżimu i pomaga w utrzymaniu mojego ciała "w pionie". Czasem bolą mnie łydki, innym razem "pas biodrowy". Idzie to wszystko dość opornie, ale stan ogólny jest lepszy.

Przyznaję się do kilkumiesięcznego okresu bez rehabilitacji. Natychmiast, po 2-3 miesiącach osłabiłem swoje ciało do tego stopnia, że wszystko było dla mnie za ciężkie. Spadłem dwa razy z łóżka, jeden raz w łazience po czym doczołgałem się do mojej "spalni" i nie miałem siły by władować się na łóżko. Przespałem się na podłodze około sześciu godzin. Innym razem pomoc była szybsza.

Systematycznie jeździłem do poradni przyszpitalnej w Lublinie. Wyniki badań poprawiły się, a jedna pani Doktor użyła sformułowania "wyniki są rewelacyjne". Czy po tym można odpuścić?? Zaniedbałem badania krwi na cukrzycę; wyniki są dobre. To już 12 rok upływa od leczenia szpiczaka (dwukrotnie przekroczyłem czas przeżycia! Na początku leczenia w domu przyjąłem wiele zastrzyków. W tym wpisie potwierdzam, że szybkie rozeznanie choroby i podjecie leczenia pozwala na wyniki dające zadowolenie z życia. Pozdrawiam wszystkich „szpiczakowców”, diabetyków oraz wszystkich dających nam wiele radości!!!

Komentarze

Książka wnuka dostępna na Allegro. Polecam!