Zdzisław Muda BLOG

"Życie ze szpiczakiem"

Wczoraj do ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest twoje. – Jan Paweł II

 Wpis 18 - Pobyt w domu, dalsze leczenie oraz rehabilitacja.

O odwiedzających mnie lekarzach, pielęgniarkach i rehabilitantach.

 2018-07-11  181

Po powrocie do domu w styczniu 2007 roku zaczęły mnie odwiedzać niemal codziennie pielęgniarki by zaaplikować mi przypisane leki wymagające wkłucia (zastrzyki, kroplówki). Przez ponad rok przychodzili rehabilitanci. Muszę przyznać, że ich praca powoli przynosiła widoczne efekty. Szczególnie mogę pochwalić panią Anetkę i pana Tomka. Oczywiście ja też wspomagałem ich wyniki dodatkowymi ćwiczeniami. Kupiłem też kilka prostych przyrządów wspomagających rehabilitację. Nawet nie pamiętam dokładnie ich nazw: rower domowy, urządzenia do wodnych ćwiczeń w domu (dwa), do stóp wałeczki z nacięciami, steper skrętny do ćwiczeń nóg, hantle. Po siedemnastu miesiącach mogłem wyjść z domu po schodach drugiego piętra i pospacerować naszymi dróżkami przez około godziny.

Ze wszystkimi pracownikami personelu medycznego zawsze miałem bardzo dobre kontakty i porozumienie. Owocowało to bezstresowym oczekiwaniem na pomoc i zadowoleniem z ich pomocy. Jestem im bardzo wdzięczny. Bardzo pomocnej porady udzielił mi pacjent chorujący na szpiczaka od czternastu lat: robić to, co zalecają lekarze i systematycznie zjawiać się w poradni hematoonkologicznej! Byłem wielce usatysfakcjonowany. Cieszyło mnie jeszcze odpowiednie i profesjonalne zachowanie personelu. Szczególnie w miejscu na pobycie dziennym i wymienionej poradni. Pozdrawiam wszystkich "szpiczakowców", ich lekarzy i wszystkich im sprzyjających.

 Komentarze

Książka wnuka dostępna na Allegro. Polecam!