Zdzisław Muda BLOG

"Życie ze szpiczakiem"

Wczoraj do ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest twoje. – Jan Paweł II

 Wpis 11 - W domu (więzienie domowe)

Dokładnie miesiąc temu był mój ostatni wpis. Po ukończeniu stałych pobytów pozadomowych zaczęła się rehabilitacja i jednocześnie jeszcze wiele wkłuć by podawać przepisane leki.

 2018-03-21  124

Dokładnie miesiąc temu był mój ostatni wpis. Po ukończeniu stałych (co najmniej 3 dniowych) pobytów pozadomowych zaczęła się (na zlecenie pani Doktor rodzinnej) rehabilitacja i jednocześnie jeszcze wiele wkłuć by podawać przepisane leki.

Trwało to wiele miesięcy: zastrzyki ok. 8, a rehabilitacja 18!. Wszystko oczywiście w moim mieszkaniu. Po ukończeniu tych działań doszedłem do takiego stanu: chodzenie po mieszkaniu z pomocą chodzika (na 4 kółkach z możliwością blokowania), po schodach-jedna ręka z kulą, druga na barierce, na dwór z kulami łokciowymi.

Oczywiście korzystałem z opieki lekarskiej i pielęgniarskiej według potrzeb- codziennie lub rzadziej, ale to już w warunkach domowych. Mój obecny stan wymagał wielu rehabilitacji z codziennym moim udziałem. Niestety, stawy skokowe nie "wróciły". Zatem nie mogę stać samodzielnie nawet kilku sekund. Jeszcze w marcu muszę podjąć ćwiczenia rehabilitacyjne by stan obecny trwał jak najdłużej.

Czego mi najbardziej brakuje? - siły stawów skokowych (kolanowe wróciły!) i jazdy samodzielnej naszym samochodem. Jeszcze przez dwa lata w samochodzie z siedzenia dla pasażera, sięgałem po pas prawą ręką - jak kierowca!!!

Do następnego wpisu!

 Komentarze

Zapisz się do newslettera!